Archiwum 10 lutego 2012


lut 10 2012 Narraganset w Łodzi
Komentarze: 0

Wstałem ok. 9:00.

Przejrzałem oferty pracy na necie i wysłałem kilka CV.

Poszedłem na miasto zanieśc cv do Żabki, ale już nie aktualne. Potem złożyłem jeszcze w biedronce.

Odebrałem dowód.

Kupiłem sobie colę w biedronce 2x1l za 4,99zł.

Zgadałem się z Sylwkiem, że jedziemy dziś do Łodzi na dyskotekę. Spotkaliśmy się o 20:00 przy Focusie. Burn 0,5l za 3,99zł.

Autobus 20:30 za 9,50zł.  W Łodzi 21:42. Poszliśmy najpierw do klubu Ganimedes - nie było prawie ludzi. Tam 1 godz. Potem do Narraganset. Wstęp wpolny, ale szatnia 2zł od zreczy (6zł). Lokal spory, ale śmietnik i kleją sie podłogi. Słade nagłośnienie. Kilka ciastek. Muza taka sobie. Trochę na początku nie mogłem sie rozkręcić,ale potem szalałem :) Sylwek ma na mnie ochotę co mnie denerwuje. Wypił sporo.